Wiktor Suworow o tym dlaczego Stalin zlekceważył informacje wywiadu o planowanym ataku Niemiec na ZSRR

Hitlerowski plan podboju Związku Radzieckiego był tak zręczny i prosty, że można go wyrazić w dwóch słowach: nakryjemy czapkami!

Do realizacji tej błyskotliwej koncepcji zabrakło drobnostki: czapek.

Radziecki wywiad wojskowy wiedział o tym i wyciągał prawidłowe wnioski: Niemcy nie są przygotowane do wojny.

Wniosek o nieprzygotowaniu Niemiec do wojny został wielokrotnie sprawdzony. Radziecki wywiad wojskowy trzymał się zawsze słusznej zasady: wyciągać z najbardziej chronionych sejfów, sprawdzać najprostszymi, wręcz prymitywnymi sposobami. W Akademii, którą nawet teraz spowija nieprzejrzany mrok, której nazwy przy żadnej okazji, nigdy i nigdzie się nie wymienia, musiałem się uczyć dziesiątków sposobów elementarnej weryfikacji otrzymanych danych.

Nawet w roku 1941 Stalin miał informacje z najbardziej strzeżonych sejfów. Ale papierom nie można wierzyć. Należy je sprawdzać. Testów na prawdziwość otrzymanych informacji było wiele i żaden z nich nie potwierdzał gotowości Niemiec do wojny zaczepnej. Słusznie powiadają Niemcy, że diabeł tkwi w szczegółach. No i właśnie w szczegółach nie można było dostrzec niemieckiej gotowości do wojny. W Akademii uczyłem się o ośmiu sposobach, których użyto do zweryfikowania zdobytych planów Hitlera. Wszystkie dały rezultat negatywny: Niemcy nie są przygotowane do wojny, a zdobyte plany to wyraźna dezinformacja.

Sposobów sprawdzenia było o wiele więcej, niż osiem. Nie wiem, ile. Za moich czasów pozostałych sposobów w Akademii GRU się nie studiowało, ponieważ mieściły się one w wyższej kategorii utajnienia, niż "Ściśle tajne". Powiedziano nam jednak, że wszystkie bez wyjątku wykazały, że przygotowania Niemiec do wojny odbywają się tylko na papierze, w praktyce nie robi się nic albo prawie nic.

W "Lodołamaczu" napomknąłem mimochodem o dwóch spośród znanych mi sposobów sprawdzania wiarygodności zdobytych planów Hitlera. Przede wszystkim, kierownictwo radzieckiego wywiadu wojskowego wiedziało, gdzie, ile i jakich materiałów pędnych i smarów produkuje się w Niemczech oraz na terytoriach okupowanych. Ilość materiałów pędnych, jaką rozporządzał Hitler była absolutnie niewystarczająca do prowadzenia głębokich operacji zaczepnych. Ale uwagę zwracano głównie na jakość: jakie rodzaje paliwa Niemcy produkują? Analiza wykazała, że Niemcy nie prowadzą intensywnych badań w dziedzinie rozwoju wytwarzania mrozoodpornych materiałów pędnych i smarów. Przemysł niemiecki nie produkuje zimowych materiałów pędnych i smarów w znaczących ilościach, a służby tyłowe Wehrmachtu i Luftwaffe nie gromadzą takich materiałów pędnych w celu prowadzenia wielkiej wojny.

Żeby nie zanudzać czytelnika "Lodołamacza", wspomniałem o tym jedynie w paru zdaniach. Oczywiście, ten przedmiot omawiano w Akademii o wiele rzetelniej i bardziej szczegółowo. Nawet po trzydziestu latach nie zapomniałem, że temperatura krzepnięcia benzenu w czystej postaci wynosi +5°C. W Niemczech benzynę uzyskiwano syntetycznie metodą upłynniania (uwodorniania) niskogatunkowego węgla. Do takiej benzyny należało dodawać benzen w dość dużych ilościach. Benzen ma wysokie właściwości antydetonacyjne. Dodaje się go w celu podwyższenia liczby oktanowej. Niestety, obniża to bardzo odporność na niskie temperatury. Temperatura krzepnięcia podstawowych rodzajów niemieckiej benzyny wahała się od -9,6°C do -14,5°C. Oczywiście, tylko kompletny idiota mógł z taką benzyną rozpoczynać wojnę w kraju, gdzie -20°C zimą jest normą. Radziecki wywiad nie uważał niemieckich generałów za idiotów, toteż doszedł do wniosku, że Niemcy nie prowadzą przygotowań do wojny.

I jeszcze jeden dowód zaiste katastrofalnego nieprzygotowania Niemiec do wojny. Aby podbić Rosję należało przygotować co najmniej sześć milionów kożuchów. Niemieccy stratedzy nie przygotowali ani miliona, ani tysiąca, ani stu. W ogóle ani jednego. Wywiad radziecki o tym wiedział i wyciągał słuszny wniosek: Hitler nie jest przygotowany do wojny. Innego wniosku być nie może. Któż by to mógł kwestionować?

Rzecz zrozumiała, że chodzi nie tylko o kożuchy: hitlerowcom potrzebne były walonki, ciepła bielizna, swetry, ocieplane namioty, rękawice, czapki - te właśnie, którymi mieli nakryć Armię Czerwoną. Również piecyki, narty, smary do nart, białe płachty maskujące, nie zamarzający smar, agregaty do podgrzewania wody i silników, mrozoodporne baterie akumulatorowe, zimowe paliwo do czołgów, samochodów i samolotów, potrzebne były dziesiątki tysięcy pojazdów półgąsienicowych. Nic z tych rzeczy nie mieli: nieprzygotowanie całkowite, nieprzygotowanie haniebne i skandaliczne.[1]



[1] W. Suworow , Samobójstwo, , Warszawa 2002, s. 337-338


Wiktor Suworow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005