Wiktor Suworow o niszczeniu tajnych dokumentów

Główny zarzut wobec moich książek: być może wszystko w nich jest prawdą, tylko potwierdzających dokumentów jakoś odnaleźć nie można.

Po prosty: a gdzie są dokumenty?

odpowiadam: na rozkaz generała pułkownika Wołkogonowa tylko 13 kwietnia 1990 roku w  Instytucie Wojennej Historii spalono 7 ton wojskowych dokumentów z 1941 roku.

Tylko 10 czerwca 1991 roku w Sztabie Generalnym Sił Zbrojnych ZSRR spalono 5 ton dokumentów odnoszących się do tego okresu. Uzasadnienie: brak miejsca. Przez pół wieku miejsce było, a potem nagle go zabrakło.

ale dokumenty palono nie tylko wtedy, gdy nadszedł zmierzch komunistycznego raju.

Każdy ośrodek naukowy na świecie zwiąłby na przechowanie te bezcenne skarby, każdy kolekcjoner, każdy amator historii. Te dokumenty można by sprzedać na licytacji i dostać za nie miliony. [...]

Na pytanie, gdzie znaleźć potwierdzające dokumenty, wyczerpującej odpowiedzi udzielił były członek Biura Politycznego Aleksander Nikikołajewicz Jakowlew: "Odtajniać nie ma czego - żadnych dokumentów już nie ma. Obawiam się, że wszystko zostało już zniszczone. W 1941 przez kilka dni palono na Kremlu dokunenty. I w 1991 zresztą też"[1]



[1] W. Suworow , Ostatnia defilada, , Poznań 2009, s. 331-332


Wiktor Suworow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005