Dowcipy o Stalinie

"Jaka jest różnica między Stalinem a Mojżeszem?"
"Ogromna: Mojżesz wyprowadził Żydów z Egiptu, a Stalin z Biura Politycznego."[1]

Człowiek poszedł, po śmierci, do piekła i zobaczył Berię stojącego po kolana we krwi.
"Czemu tylko po kolana?" - spytał Berię i usłyszał w odpowiedzi:
"Bo stoję na ramionach towarzysza Stalina."[2]

Zapytano kiedyś Stalina:
"Co zrobić z pisarzem X. Oskarżają go o trockizm, ale są dowody jego niewinności. Jak rozwiązać ten problem?"
Stalin odpowiedział:
"Jest człowiek - jest problem. Nie ma człowieka - nie ma problemu."[3]

Konkurs dowcipów o Stalinie. Pierwsza nagroda - 25 lat. Dwie po 10.[4]

- Słuchaj, kogóż to strzeże cały pluton wojska?
- Pewnej kobiety pochodzącej z Gori.
- A cóż ona takiego zrobiła?
- Urodziła pewnego znanego człowieka, który uczynił ludziom wiele zła.
- Więc czemu jej strzegą?
- Żeby nie urodziła takiego drugiego.[5]

Stalin odwiedził w Górkach Włodzimierza Ilicza.
- Oj, bracie, coś marnie ze mną, chyba już umrę niedługo.
- No to od razu przekażcie mi władzę.
- Kiedy boję się, że naród nie pójdzie za wami.
- Część narodu pójdzie za mną, a ci, którzy nie pójdą - pójdą za wami.[6]

Amerykanie poczęstowali Kalinina papierosem. Stalin:
- Michale Iwanowiczu, jakże wy komunista możecie palić imperialistycznego papierosa?
Kalinin drżącą ręką kładzie papierosa na popielniczce. Stalin:
- Cóż to, Michale Iwanowiczu, na żartach się nie znacie? Palcie sobie na zdrowie.[7]

Głęboka noc. Stalin nie może usnąć. Podnosi słuchawkę:
- Słuchaj, towarzyszu Mołotow, wciąż jeszcze się jąkasz?
- Tak, towarzyszu Stalin, ale jeśli trzeba, dla partii, postaram się...
- Nie, nie, śpij dalej spokojnie. (Stalin odkłada słuchawkę i wykręca numer Mikojana. Budzi go:
- Słuchaj, towarzyszu Mikojan, ilu było komisarzy w Baku? I ilu zginęło?
- Było dwudziestu ośmiu, towarzyszu Stalin, a zginęło dwudziestu sześciu.
- No, nic, nic, śpij spokojnie. Dzwoni do Berii, wyrywa go ze snu.
- Słuchaj, towarzyszu Beria, ty ciągle jeszcze zajmujesz się panienkami?
- Nie, nie specjalnie. Tak tylko od czasu do czasu.
- No już dobrze, dobrze, śpij sobie spokojnie. Stalin odkłada słuchawkę i mówi do siebie:
- No tak, towarzyszy uspokoiłem, teraz i ja mogę spać spokojnie.[8]

Stalin:
- Gdyby towarzysz Puszkin żył w Rosji nie w XIX, lecz w XX wieku, to i tak by umarł mając lat 37.[9]

Konkurs na pomnik Puszkina, który ma stanąć w setną rocznicę jego śmierci.
III nagroda - Puszkin czyta dzieła Stalina.
II nagroda - Stalin czyta dzieła Puszkina.
I nagroda - Stalin czyta dzieła Stalina.[10]

Stalin:
- Powiedzcie mi szczerze towarzyszu Puszkin, czego wam potrzeba, chętnie pomożemy. Może gęsich piór zabrakło? Papieru? Wydawcy? Wszystko załatwimy.
Puszkin:
- Dziękuję wam, towarzyszu Stalin, nic mi nie potrzeba, byleby cenzura zostawiła mnie w spokoju.
Stalin:
- Chętnie sam zostanę waszym cenzorem.
Puszkin:
- A, to doskonale. Pierwsze takie doświadczenie miałem sto lat temu. A teraz, natchniony spotkaniem, wrócę już do pracy.
Stalin:
- Dobrze, towarzyszu Puszkin, idźcie i pracujcie. Życzę wam twórczych sukcesów. Puszkin wychodzi.
Stalin podnosi słuchawkę.
- Halo, Ławrentij, zawiadom towarzysza Dantesa, że towarzysz Puszkin już ode mnie wyszedł.[11]

Stalin telefonuje do Berii:
Ławrentij, zginęła mi fajka. Dywersja. Zacznij działać.
- Tak jest, towarzyszu Stalin. W tydzień później.
- Towarzyszu Stalin, pozwólcie zameldować: w związku z zaginięciem waszej fajki rozpoczęto śledztwo. Wykryto spisek. Aresztowano 400 osób. 389 już się przyznało do dywersji. Zostali skazani i rozstrzelani.
- Nie spiesz się tak, Ławrentij. Fajka się znalazła.[12]

Stalin rozpoczął przemówienie. Nagle w absolutnej ciszy rozlega się kichnięcie.
- Kto kichnął? - pyta Stalin.
Milczenie. - Kto kichnął? - powtarza zniecierpliwiony. Znowu milczenie.
- Towarzyszu Beria - rzekł Stalin - wyprowadzić cały jedenasty rząd. Po chwili z zewnątrz dobiega zebranych seria - ta-ta-ta-ta. Stalin kontynuuje przemówienie. Wtem znów przerywa mu głośne kichnięcie.
- Kto kichnął? - pyta Stalin. I znów odpowiada mu milczenie.
- Towarzyszu Beria, wyprowadzić szesnasty rząd. Po chwili z zewnątrz znów słychać serię automatów. - Ta-ta-ta-ta! Stalin przemawia dalej i znów kichnięcie.
- Kto kichnął? - gniewnie pyta Stalin.
- To ja. Wstaje biały jak śmierć staruszek i jąkając się ze strachu przyznaje się: to ja kichnąłem.
- Na zdrowie, towarzyszu - serdecznie odpowiada Stalin.[13]

Towarzysz Stalin (do rąk własnych)
Nadawca: wróg ludu, Rabinowicz,
Zamieszkały: na Łubiance.
Podanie
Proszę mnie rozstrzelać na własne życzenie.
Rabinowicz.[14]

Stalin i Roosevelt postanowili sprawdzić czyi obywatele są bardziej przywiązani do swego przywódcy. Przywołał Roosevelt szeregowego obywatela USA i mówi:
- Dla dobra Stanów Zjednoczonych, za swego prezydenta, skacz w przepaść.
- Nie, nie mogę. Mam żonę, dzieci i starych rodziców.
Przywołał Stalin szeregowego obywatela Związku Radzieckiego i mówi:
- Za ojczyznę, za Stalina, skacz w przepaść.
- Tak jest! Hurra! - i pobiegł szukać przepaści. Po drodze pytają go:
- Czemu skaczesz w przepaść?
- Nie mogę inaczej. Mam żonę, dzieci i starych rodziców...[15]

Amerykański dziennikarz:
- Nie ma u was wolności. U nas każdy może wyjść na ulicę i wołać: Precz z prezydentem Trumanem!
Stalin:
- U nas też każdy może wyjść na ulicę i wołać: "Precz z prezydentem Trumanem".[16]

Towarzyszu Stalin, w mieście X jest człowiek bardzo do was podobny. To samo uczesanie, ten sam wzrost, takie same wąsy.
- Zlikwidować.
- A może ogolić?[17]

Po aresztowaniu Siniawskiego zaczęto się zastanawiać, co z nim zrobić. Wywołano ducha Stalina, by się go poradzić. Przedstawiono mu sprawę. Stalin zapytał:
- A który to Siniawski? Sprawozdawca radiowy?
- Nie, towarzyszu Stalin, historyk literatury.
- Po co nam dwóch Siniawskich? Jednego sprzątnąć.[18]

Gruzin wrócił z Moskwy i opowiada:
- Pochowali naszego drogiego Soso z mauzoleum. Leży. Patrzę, nie leży sam. Podchodzę, przyglądam się, nie mogę pojąć, kto leży obok. Wpatruję się, no, tak, to przecież stalinowski order Lenina naturalnej wielkości.[19]

- Towarzyszu Stalin, jaki jest wasz stosunek do pluralizmu?
- O pluralizmie dwóch opinii być nie może.[20]

W latach trzydziestych mówiło się, że dowcipy polityczne wymyśla i rozpowszechnia Karol Radek. Doszło to do Stalina, który przy najbliższej okazji nie omieszkał o tym wspomnieć.
"Towarzyszu Radek - oświadczył - słyszałem, że to ty wymyślasz dowcipy polityczne i sam je rozgłaszasz. Dowcip polityczny - rzecz nieunikniona i może nawet dobrze, że ty właśnie jesteś ich autorem. Ale chyba rozumiesz, że o mnie dowcipów nie trzeba, ja jestem przecież wodzem narodu".
"A to - powiedział Radek - to już nie mój dowcip".[21]

Jeszcze w czasie wojny Stalin usilnie namawiał Churchilla na przyjazd do Moskwy. Kiedy wreszcie uzgodniono już termin wizyty, Anglicy obwarowali ją mnóstwem zastrzeżeń. Stalin polecił, by wszystkie ich życzenia zostały spełnione, czego dopilnować miał Mołotow. Podczas rozmów Stalin zauważył, że Brytyjczycy mają dziwnie kwaśne miny, a Churchill co piętnaście minut wstaje, przeprasza i opuszcza na chwilę salę posiedzeń. Wezwał więc Stalin Mołotowa i zażądał wyjaśnień.
"Nie wiem, towarzyszu Stalin, z czego niezadowoleni mogą być nasi goście. Zrobiliśmy wszystko, by czuli się jak w domu. Wszystko - jak nakazaliście - jest angielskie: kuchnia, produkty, dosłownie wszystko, nawet sól daliśmy też angielską". [22]

Gdy Stalina usunięto z Mauzoleum i pochowano przy murze kremlowskim, na jego grobie pojawił się wieniec z szarfą: "Pośmiertnie prześladowanemu od pośmiertnie zrehabilitowanych."[23]


[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 123

[2] J. Boriew, Prywatne życie Stalina, Warszawa 1989, s. 9

[3] ibidem, s. 91

[4] ibidem, s. 23

[5] ibidem

[6] ibidem

[7] ibidem

[8] ibidem

[9] ibidem, s. 24

[10] ibidem

[11] ibidem

[12] ibidem, s. 25

[13] ibidem

[14] ibidem

[15] ibidem, s. 26

[16] ibidem

[17] ibidem

[18] ibidem

[19] ibidem

[20] ibidem, s. 27

[21] ibidem

[22] ibidem

[23] W. Bukowski, I powraca wiatr..., Warszawa 1990, s. 101



Dowcipy o Stalinie, Leninie, Radiu Erewań i komunizmie. www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005