Borys Bażanow o Grigoriju Jewsiejewiczu Zinowiewie

Przez trzy lata Grigorij Jewsiejewicz Zinowiew był numerem jeden komunizmu, a przez następne dziesięć lat stopniowo staczał się do lochów Łubianki, gdzie też zakończył życie. Zastąpiwszy Lenina na pozycji lidera, nie został jednak uznany przez partie za przywódcę. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to właśnie ta okoliczność przyczyniła się do jego klaski. W rzeczywistości zaś zwycięstwo czy klęskę w walce o władzę wyznaczały inne czynniki niż popularność lub uznanie czyjejś wyższości. Wśród tych czynników są i bardzo ważne, choć do tej pory mało uwzględniane; będzie o nich mowa dalej.

Zinowiew był człowiekiem mądrym i kulturalnym, też zręcznym intrygantem, który przeszedł długą leninowską przedrewolucyjną szkołę bolszewicką. Niezły tchórz, nigdy nie narażał się na ryzyko nielegalnego życia i przed rewolucją działał niemal wyłącznie za granica. W lecie 1917 r. też nie uśmiechało mu się ryzyko i opowiedział się przeciwko Leninowi. Jednakże po rewolucji Lenin szybko mu wybaczył i na początku 1919 r. postawił go na czele Kominternu.

Od tej pory Zinowiew rozważnie zajmuje pozycję ucznia i wyznawcy Lenina. Była to wygodna pozycja, pozwalała bowiem pretendować do schedy po Leninie. Pod żadnym względem - ani w teorii, ani w wielkiej polityce, ani w organizacji - nie stanął Zinowiew na wysokości zadania. Jako teoretyk nie stworzył nic; próby z lat 1925-1926 (filozofia epoki to, według Zinowiewa, dążenie do równości) nie miały nic wspólnego ani z celami, ani z praktyką komunizmu i zostały przez partię przyjęte obojętnie. W sferze wielkiej strategii politycznej wszystko podporządkowywał małostkowej taktyce walki o władze, zaciekle odrzucając wszystkie koncepcje Trockiego; odsunięty od władzy natychmiast stanął na pozycjach Trockiego (wręcz odwrotnych), by utworzyć z nim wspólny front przeciwko Stalinowi. Wreszcie, jeśli idzie o jego zdolności organizacyjne, zdołał jedynie mocno chwycić w ręce drugą stolicę - Leningrad; jak na sukces było to za mało. Miał też w rękach Komintern, ale to było jeszcze mniej istotne. Ten, kto gospodarzył na Kremlu, mógł na czele Kominternu postawić każdego (swego czasu Stalin postawił tam nawet Mołotowa).

Wysuwając wiosną 1922 r. Stalina na stanowisko sekretarza generalnego partii Zinowiew sądził, że pozycja, jaką zajmował w Kominternie i w Biurze Politycznym, jest znacznie ważniejsza niż pozycja człowieka stojącego na czele aparatu partyjnego. Była to błędna ocena, świadcząca o niezrozumieniu zachodzących w partii procesów, prowadzących do koncentracji władzy w rękach aparatu. Dla osób walczących o władzę jedno powinno być szczególnie oczywiste. Aby mieć władzę, należy posiadać większość w Komitecie Centralnym. Ale Komitet Centralny wybierany jest przez zjazd partii. Aby wybrać swój Komitet Centralny, należy mieć większość na zjeździe. Do tego trzeba mieć po swojej stronie delegacje większości gubernialnych obwodowych i powiatowych organizacji partyjnych. Delegacje te są nie tyle wybierane, co dobierane przez kierownictwo terenowego aparatu partyjnego: gubernialnych sekretarzy i ich najbliższych współpracowników. Trzeba dobrać i porozmieszczać swoich ludzi na stanowiskach sekretarzy i głównych pomocników komitetów gubernialnych, a wtedy będzie się miało większość na zjeździe. Takim właśnie doborem zajmują się systematycznie od kilku już lat Stalin i Mołotow. Nie wszędzie odbywa się to gładko i prosto. Dużo problemów stwarza na przykład KC Ukrainy, gdzie znajduje się kilka guberni. Trzeba kombinować, przesuwać, przemianowywać, raz mianować pierwszym sekretarzem KC Ukrainy Kaganowicza, by zrobił w aparacie porządek, innym razem przesuwać, wysuwać i wyrzucać krnąbrnych ukraińskich aparatczyków. Niemniej w 19125 r. podstawowa praca związana z obsadzaniem stanowisk jest już wykonana. Zinowiew spostrzeże to dopiero wówczas, gdy już będzie za późno. A przecież chyba można było zorientować się wcześniej, jaki jest cel takiego działania Stalina.

Na zjeździe w 1924 r. Zinowiew po raz drugi (i ostatni) wygłasza w charakterze lidera referat sprawozdawczy KC. Na kilka dni przed zjazdem nie wie jeszcze dokładnie, o czym będzie mówić. Pyta mnie, czy mógłbym mu przygotować analizę pracy Biura Politycznego za ostatni rok. Przygotowuję obszerne materiały zawierające podstawowe informacje o rocznej pracy Biura Politycznego. W żadnym razie nie oczekuję, by miały one odegrać inną rolę niż tylko pomocniczą, zresztą do innej roli się nie nadają. Ku. memu wielkiemu zdziwieniu Zinowiew wyłącznie na nich opiera swój referat, który konstruuje mniej więcej tak: Oto, towarzysze, w ostatnim roku zajmowaliśmy się tym a tym, zrobiliśmy to i to.

Jestem wstrząśnięty. Prawdziwy lider i przywódca powinien przecież wypunktować podstawowe, węzłowe problemy życia kraju i wskazać drogi rewolucji. A tu - nieciekawe sprawozdanie. Całkiem przypadkowo moje materiały stają się kanwą tego buchalteryjnego referatu. To utwierdza mnie w opinii, że Zinowiewowi brak prawdziwego rozmachu i myśli politycznej.

Trudno orzec, czemu Zinowiew nie jest w partii lubiany. Ma swoje wady, lubi korzystać z życiowych uciech, zawsze ma obok siebie klan swoich ludzi; jest tchórzem; jest intrygantem; politycznie jest człowiekiem miałkim. Lecz ci, co go otaczają, wcale nie są od niego lepsi, a wielu jest gorszych. Obiegowe sądy na górze partyjnej nie są dla niego życzliwe (a dla Stalina?): Strzeżcie się Stalina i Zinowiewa - Stalin zdradzi, a Zinowiew zwieje.

Jednocześnie ma jedną cechę wspólną z Leninem i Stalinem: ostro prze ku władzy. Nie ma w nim oczywiście tak, wszechogarniającej pasji jak u Stalina; jest nie od tego, by czerpać z życia, co się da, niemniej wszystko wiąże się u niego ze sprawą najważniejszą, zupełnie inaczej niż u  mało ambitnego Kamieniewa.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 105-106


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005