Borys Bażanow o Jakowie Dżugaszwilim, synu Stalina

Ze Stalinem mieszkał też jego starszy syn Jakow (z pierwszego małżeństwa). Nie wiedzieć czemu nigdy nie nazywano go inaczej niż Jaszka. Był to młodzieniec niezwykle powściągliwy, milczący i skryty; był ode mnie młodszy o 4 lata. Wyglądał na zahukanego. Zdumiewała mnie jedna jego cecha, którą nazwałbym głuchotą nerwową. Stale był pogrążony w rozmyślaniach, można było do niego mówić - nic nie słyszał, sprawiał wrażenie nieobecnego duchem. Potem nagle zauważał, że coś się do niego mówi, skupiał się i już uważnie słuchał.

Stalin go nie lubił i szykanował na każdym kroku. Jaszka chciał się uczyć - Stalin wysłał go do fabryki jako robotnika. Ojca nienawidził nienawiścią skrytą i głęboką. Zawsze starał się pozostać niezauważony i aż do wojny nie odgrywał żadnej roli. Zmobilizowany i wysłany na front trafił do niemieckiej niewoli. Gdy władze niemieckie zaproponowały Stalinowi wymianę jakiegoś ważnego generała niemieckiego na jego syna, Stalin odrzekł: Nie mam syna. Jaszka pozostał w niewoli, a gdy klęska Niemców była już nieunikniona został rozstrzelany przez gestapo.

Chyba nigdy nie widziałem syna Stalina i Nadii - Wasyla. Gdy bywałem w ich domu, był chłopcem. Dorósłszy stał się nałogowym alkoholikiem. Dzieje Swietłany są dobrze znane.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 96


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005