Borys Bażanow o rodzinie Swierdłowów

Poznaję rodzinę Swierdłowów. Jest to bardzo interesująca rodzina. Stary Swierdłow już nie żyje. Mieszkał w Niżnym Nowogrodzie i był grawerem. Poglądy miał bardzo rewolucyjne, współpracował z najrozmaitszymi organizacjami rewolucyjnymi, a jego praca grawera polegała głównie na wykonywaniu fałszywych pieczęci, za pomocą których działacze rewolucyjnego podziemia podrabiali różne dokumenty. W domu panowała rewolucyjna atmosfera. Jednak starszy syn, Zinowij, w następstwie jakichś zawiłych przeobrażeń duchowych przeżył głęboki kryzys wewnętrzny i zerwał wszelkie kontakty z rewolucjonistami, z rodziną i judaizmem. Ojciec przeklął go uroczystym, rytualnym przekleństwem żydowskim. Usynowił go Maksym Górki i Zinowij stał się Zinowijem Pieszkowem. Ale kontynuując swą duchową przemianę, odsunął się również od rewolucyjnego otoczenia Gorkieqo, wyjechał do Francji i, aby całkowicie zerwać z dotychczasowym życiem, wstąpił do Legii Cudzoziemskiej. W jakiś czas później nadeszła wiadomość, że w toku walk stracił rękę. Stary Swierdłow okropnie się zdenerwował: Którą rękę?, a gdy okazało się, że prawą, tryumfował; zgodnie z przekleństwem żydowskim, przeklęty przez ojca syn powinien stracić właśnie prawą rękę. Zinowij Pieszkow został obywatelem francuskim, nadal był w wojsku i dosłużył się stopnia generała. Rodziny wyrzekł się całkowicie. Gdy po przyjeździe do Francji, chciałem przekazać mu wiadomości o dwóch jego braciach i siostrach, odpowiedział, że to nie jest jego rodzina i że nie chce o nich nic wiedzieć.

Drugi brat, Jakow, był w partii Lenina wybitnym działaczem bolszewickiego KC. Po rewolucji październikowej stał się prawą ręką Lenina i przewodniczącym WCIK, czyli formalnie głową republiki radzieckiej. Zajmował się głównie pracą organizacyjną i administracyjną; był dla partii tym, czym później stał się aparat partyjny; przede wszystkim jego wydział organizacyjno-administracyjny. W marcu 1919 r. umarł na gruźlicę.

Ku jego czci nazwano milionowe miasto, stolicę Uralu - Swierdłowskiem. Nie wiadomo dlaczego nie zmieniono tej nazwy po dojściu do władzy Stalina, mimo że, jak się to zaraz okaże, Stalin miał osobiste powody, by nie lubić Swierdłowa, a o takich rzeczach Stalin nigdy nie zapominał. Być może Jekaterinburg wciąż jeszcze nosi nazwę Swierdłowska, ponieważ tam właśnie, w lipcu 1918 r., wymordowano całą rodzinę carską, a część odpowiedzialności za to morderstwo ponosił także Swierdłow, formalnie najwyższy przedstawiciel władzy radzieckiej. To Swierdłow na polecenie Lenina, który sprytnie wymigał się od formalnej odpowiedzialności, poinformował władze lokalne na Uralu, że pozostawia decyzję co do losu rodziny carskiej do ich uznania.

Trzeci brat, Wieniamin Michajłowicz, nie przejawiał zainteresowania działalnością rewolucyjną - wolał wyemigrować do Ameryki, gdzie został właścicielem niewielkiego banku. Gdy jednak w Rosji wybuchła rewolucja październikowa, Jakow pospiesznie wezwał brata do powrotu. Wieniamin zlikwidował swój bank i przyjechał do Piotrogrodu. W owym czasie Lenin, jeszcze wierny demagogicznym, niedorzecznym ideom w rodzaju: każda kucharka powinna umieć rządzić państwem, wcielał je w życie, dokonując propagandowych, bezsensownych nominacji. Jak wiadomo, chorąży Krylenko na złość burżuazji został mianowany głównodowodzącym, jakiś majtek półanalfabeta - dyrektorem banku państwowego, a równie mało piśmienny maszynista Jemszanow komisarzem ludowym ds. kolei państwowych. Biedny Jemszanow narobił w swoim ministerstwie takich głupstw i tak się zaplątał, że po miesiącu czy dwóch ze łzami błagał Lenina, by zwolnił go od tej pracy, która jest ponad jego siły. Wówczas Jakow Swierdłow zaproponował Leninowi, by na to stanowisko mianował przybyłego właśnie z Ameryki brata, który - nawiasem mówiąc - nie był komunistą. Wieniamin został mianowany komisarzem ludowym ds. komunikacji. Po pewnym czasie przekonał się, że nic na tym stanowisku zrobić nie noże (po nim zajmowali je, z równym powodzeniem, Trocki i Dzierżyński) i wolał przejść do Prezydium Rady Najwyższej Gospodarki Narodowej. Później jego kariera powoli, ale systematycznie przebiegała już w dół. Dziwne, że po śmierci brata nie zawaliła się z hukiem, chociaż udawało mu się pozostać bezpartyjnym. W owym czasie (1921-1925) był jeszcze członkiem RNGN, gdzie kierował Wydziałem ds. Nauki i Techniki.

Tuż przed wojną do zespołu Moskiewskiego Teatru Artystycznego zaangażowano bardzo młodą (miała chyba 17 lat), lecz niezwykle utalentowaną aktorkę, Wierę Aleksandrowną Delewską. Była do tego jeszcze bardzo ładna. Z braku doświadczenia nie grywała dużych ról, była jednak całkowicie oddana teatrowi, żyła tylko nim i dla niego. A trzeba wiedzieć, że Moskiewski Teatr Artystyczny był nie tylko teatrem Czechowa, lecz i Gorkiego. Wokół Gorkiego ciągle kręciło się jakieś bardzo rewolucyjne towarzystwo. I gdy kiedyś jeden z teatralnych kolegów poprosił naiwną dziewczynę o przysługę - schowanie jakiejś rewolucyjnej literatury - trudno jej było odmówić, a poza tym w ogóle się w tych sprawach nie orientowała. Zrobiła to tak nieumiejętnie, że policja natychmiast wszystko wykryła. Dziewczynę aresztowano i skazano na zesłanie. [...]

Tam, gdzie zesłano Wierę Aleksandrownę, zgrupowani byli wybitni bolszewicy (należy więc sądzić, że rewolucyjna literatura, którą uprzejmie ukryła, musiała być bolszewicka), a wśród nich trzej członkowie KC: Spandarian, Stalin i Jakow Swierdłow. I Stalin, i Swierdłow byli oczarowani dziewczyną i zalecali się do niej na potęgę. Wiera Aleksandrowna bez wahania odrzuciła ponurego, niesympatycznego i gruboskórnego Stalina i wybrała kulturalnego i na europejską modłę wykształconego Swierdłowa.

Po powrocie z zesłania Jakow Swierdłow wrócił do rodziny (miał żonę, Kławdię Nowgorodcewą i syna, Andrieja) i objął nowe wysokie funkcje państwowe, a Wiera Aleksandrowna przeszła na status, rzec by można, panieński. Ożenił się z nią później Wieniamin Swierdłow, którego oczarowała od pierwszego wejrzenia. Poznałem ich już jako małżeństwo.

Czwarty brat, Herman Michajłowicz, był przyrodnim bratem trzech pozostałych. Stary Swierdłow po śmierci pierwszej żony ożenił się z Rosjanką Kormilcewą; Herman był ich synem. Był znacznie młodszy od braci (w 1923 r. miał 19 lat), w rewolucji nie brał udziału, był jeszcze komsomolcem, chłopcem nad podziw rozumnym i dowcipnym. Byłem starszy od niego o cztery lata. Bardzo się do mnie przywiązał i wciąż u mnie przesiadywał. O mej wewnętrznej ewolucji (przekształcenia się w antykomunistę) nie miał najmniejszego pojęcia. Prawdę mówiąc, rozmawialiśmy o wszystkim, tylko nie o polityce.[...]

Wdowa po Jakowie Swierdłowie, Kławdia Nowgorodcewa, żyła cicho na uboczu i nigdzie nie pracowała.[...]

Mówiąc o rodzinie Swierdłowów powinienem dodać, że Wieniamin zginął w 1937 r., Leopold Awerbach został rozstrzelany w 1938 r., Jagoda - jak wiadomo - także w 1938. r.; los Wiery Aleksandrowny jest mi nie znany. O Hermanie będę jeszcze mówił.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 56-60


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005