Borys Bażanow o statucie partii komunistycznej

Na przełomie kwietnia i maja [1922 roku] zrozumiałem, jak przebiega ewolucja władzy. Było rzeczą oczywistą, że władza w coraz większym stopniu przechodzi w ręce partii, a z czasem - w ręce aparatu partyjnego. Prócz tego poczyniłem jeszcze jedną istotną obserwację. Organizacyjne formy pracy partii i jej aparatu, wyznaczające efektywność tej pracy, określał statut partii. Obowiązujący wówczas statut został jednak uchwalony w 1903 r. Niewielkie poprawki wprowadzono do niego na VI zjeździe partii, latem 1917 r. W konferencji partyjnej w 1919 r. również dokonano w nim kilku nieśmiałych zmian, lecz w sumie statut ten, sensowny w okresie nielegalnej działalności przed rewolucją, zupełnie nie był przydatny dla partii będącej, u władzy; nie precyzując jasno form organizacyjnych bardzo krępował jej pracę.

Wziąłem się do roboty i opracowałem projekt nowego statutu partii, przerabiając gruntownie stary. Sprawdziwszy wszystko, napisałem na maszynie obok siebie równolegle teksty: z lewej strony stary, z prawej nowy, podkreślając wszystkie zmienione partie starego i nowe partie mojego tekstu.

Z dokumentem tym udałem się do Kaganowicza. Jego sekretarz, Bałaszow, oznajmił mi, że towarzysz Kaganowicz jest bardzo zajęty i nikogo nie przyjmuje. Nalegałem:

- Mimo to zamelduj mnie. Powiedz, że mam bardzo ważną sprawę.

- Jaką ty możesz mieć ważna sprawę - z przekąsem przygadał mi Bałaszow.

- A jednak zamelduj. Nie ruszę się stąd, póki nie zameldujesz.

Bałaszow zameldował. Kaganowicz przyjął mnie.

- Towarzyszu Bażanow, jestem bardzo zajęty. Trzy minuty - o co chodzi?

- O to, towarzyszu Kaganowicz, że przyniosłem wam projekt nowego statutu partii.

Kaganowicz był szczerze zdumiony moim zuchwalstwem.

- Ile macie lat, towarzyszu Bażanow?

- Dwadzieścia jeden.

- A czy wiecie o tym, że w 1903 r. w naszej partia doszło do rozłamu na bolszewików i mieńszewików wyłącznie z powodu rozbieżności na temat pierwszego punktu statutu?

- Wiem.

- I mimo to ośmielacie się proponować nowy statut partii?

- Tak.

- Z jakiego powodu?

- Przyczyny są bardzo proste. Statut zdecydowanie już się przeżył, nadawał się dla partii w warunkach działalności nielegalnej, w żaden sposób nie odpowiada potrzebom partii będącej u władzy, nie określa form jej pracy i rozwoju.

- No, to pokażcie.

Kaganowicz przeczytał pierwszy i drugi punkt w starym i nowym brzmieniu, zastanowił się.

- Sam.

Zażądał wyjaśnień. Udzieliłem ich. Po kilku minutach Bałaszow wsunął głowę przez drzwi i przypomniał, że czekają ludzie, którym obiecano przyjęcie, i że nadszedł czas jakiegoś ważnego zebrania. Kaganowicz wyrzucił go:

- Jestem bardzo zajęty. Nikogo nie przyjmuję. Zebranie przełożyć - na jutro.

Potem zadzwonił do Mołotowa i spytał go, czy może się z nim zobaczyć w ważnej sprawie (Mołotow był w tym czasie II sekretarzem KC).

- Jeśli nie na długo, to przyjdźcie.

- Chodźmy, towarzyszu Bażanow.

- Proszę - oznajmił Kaganowicz, wchodząc do gabinetu Mołotowa. - Ten oto młodzik zaproponował ni mniej, ni więcej tylko nowy statut partii.

Mołotow również był wstrząśnięty.

- A czy on wie, że w 1903 roku...

- Wie.

- I mimo to?

- I mimo to.

- I czytaliście ten projekt, towarzyszu Kaganowicz?

- Czytałem.

- I co o nim sadzicie?

- Uważam, że jest doskonały

- No, to pokażcie.

Z Mołotowem sytuacja była identyczna. Przez dwie godziny projekt statutu analizowany był punkt po punkcie, udzielałem wyjaśnień i wreszcie Mołotow zapytał z zainteresowaniem:

- Sami pisaliście?

Sam.

- Nie ma rady - powiedział Mołotow gdy doszliśmy do końca projektu - idziemy do Stalina.

Stalinowi zostałem przedstawiony w ten sam sposób - jako młody szaleniec, który odważył się tknąć wielce szacowną świętość. Po tych samych rytualnych już pytaniach: ile mam lat, czy wiem, co było w 1903 roku, i po podaniu przeze mnie powodów, dla których usnąłem, iż należy przerobił statut, nastąpiła lektura i omawianie projektu. Stalin też nie omieszkał zapytać: Sami pisaliście? Ale tym razem padło i inne pytanie Czy zdajecie sobie sprawę, jaką zamianę w życiu partii wprowadzi wasz tekst. Odpowiedziałem, że jestem tego w pełni świadomy i formułuję to w taki to a taki sposób. Rzecz w tym, że mój statut dawał aparatowi partyjnemu silną broń w walce o zdobycie władzy. Stalin rozumiał to. Ja także.

Koniec rozmowy był dość osobliwy. Stalin podszedł do telefonu: Włodzimierzu Iljiczu? Stalin. Doszliśmy w KC do wniosku, że statut partii już się przeżył i nie odpowiada nowym warunkom pracy partii. Stary - to partia nielegalna, teraz partia jest u władzy... Włodzimierz Iljicz zdawał się, jak można było sądzić z tej rozmowy, zgadzać z tą opinią. Dlatego też - ciągnął Stalin - opracowaliśmy projekt nowego statutu i chcielibyśmy go przedstawić. Lenin wyraził zgodę i zaproponował, by sprawę tę postawić na najbliższym posiedzeniu Biura Politycznego.

Biuro Polityczne w zasadzie zaaprobowało projekt i przekazało sprawę do Biura Organizacyjnego do wstępnego opracowania. 19 maja 1922 r. Biuro Organizacyjne powołało komisję do spraw rewizji statutu. Przewodniczącym został Mołotow, w jej skład weszli: Kaganowicz, jego dwaj zastępcy - Lisycyn i Ochłopkow, oraz ja - jako sekretarz.

Od tej chwili na rok wszedłem w orbitę Mołotowa.

Nad statutem męczyliśmy się niemal dwa miesiące. Projekt rozesłano do terenowych organizacji partyjnych z prośbą o opinię. Na początek sierpnia zwołano wszechrosyjską konferencję partyjną w celu zatwierdzenia nowego statutu. Konferencja trwała 3 czy 4 dni. Mołotow referował projekt, wypowiadali się delegaci. Na zakończenie wybrano komisję redakcyjną, znów pod przewodnictwem Mołotowa, w skład której weszli: Kaganowicz, niektórzy kierownicy organizacji terenowych (m.in., Mikojan, ówczesny sekretarz Południowo-Wschodniego Biura KC) oraz ja - jako członek komisji i jej sekretarz. Zredagowaliśmy ostateczną wersję tekstu i konferencja zatwierdziła nowy statut (formalnie rzecz biorąc, zatwierdził go później KC).[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 11-13


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005