Borys Bażanow o Poskriebyszewie

Pod koniec 1923 r. - cała ta historia z opozycją dobiega końca.Miała ona jedno drobne, zabawne następstwo. Ponieważ w toku dyskusji toczącej się w partii większość wewnątrz organizacji partyjnej KC zdobyła opozycja, trzeba było znaleźć winnych. Przede wszystkim oczywista była całkowita nieudolność sekretarza podstawowej organizacji partyjnej w KC. Jest to stary partyjniak, ale ewidentny dureń. Kanner postanawia go wymienić. Nie decyduje się jednak na przeprowadzenie tak ważnej operacji jak wybór nowego sekretarza organizacji partyjnej KC (liczy ona prawie półtora tysiąca członków; wszyscy są pracownikami aparatu KC, komunistami) bez naszej - Mechlisa i mojej - zgody. Przedstawia nam tę sprawę. Zastanawiamy się. Mechlis wzdycha: Jesteśmy partią robotniczą, a w organizacji KC sarni urzędnicy, referenci i biurokraci, ani jednego robotnika; przydałby się dla zasady robotnik od maszyny lub chociaż ktoś, kto żyje z pracy rąk. A gdzie tu w KC miejsce dla pracy rąk? Dla żartu mówię: Czekajcie. Jest w KC jeden pracownik fizyczny. - Niemożliwe - protestują moi rozmówcy. - Zmyślasz. - Zapewniam was, że jest. - A gdzież jest to dziwo. Wyjaśniam, że Izwiestia KC, nędzne pisemko, o którym wcześniej już pisałem, którego byłem sekretarzem, gdy pracowałem u Mołotowa, przychodziło z drukarni do ekspedycji KC i stamtąd było rozsyłane do organizacji partyjnych. W ekspedycji pracował jeden robotnik, który wszystkie te paki wiązał, taszczył i wysyłał. Mały, łysy i chyba niegłupi. Nazywa się Poskriebyszew. W atmosferze ogólnej wesołości postanowiono go wezwać. Poskriebyszew przychodzi, niczego nie rozumie - na co i do czego może być potrzebny sekretarzom Stalina. Rozmawiamy z nim. Chłop nie jest głupi i na pewno będzie bezgranicznie posłuszny. Właściwie chyba dla kawału postanawiamy zrobić z niego sekretarza organizacji KC (ponieważ kandydatura wychodzi z sekretariatu Stalina, sprawa przechodni natychmiast). Poskriebyszew okazuje się sekretarzem nadzwyczaj posłusznym, nawet zbyt często biega do Kannera po dyrektywy.

Figiel stalinowskich sekretarzy odegra w karierze Poskriebyszewa raz jeszcze decydującą rolę. W 1926 r. czwartym sekretarzem KC zostaje Stanisław Kosior (w owym czasie liczba sekretarzy KC wzrosła do pięciu). Zazwyczaj przesunięty na nowe stanowisko wielmoża ciągnie za sobą długi ogon "swoich chłopców", do których ma zaufanie. Kosior chce jednak pokazać, że nie ma swojej grupy i nie zamiaru jej tworzyć. Zapytany, kogo chce do pomocy, odpowiada skromnie, że nie ma swojego kandydata i woli, żeby sekretariat Stalina kogoś mu polecił. Kosior jest niski i łysy, Poskriebyszew też jest niski i łysy - tworzą parę nader komiczną. Dlatego właśnie Kanner, krztusząc się ze śmiechu, proponuje Kosiorowi - jako pomocnika Poskriebyszewa - sekretarza podstawowej organizacji partyjnej. Tak też się stało.

Tak zaczęła się kariera przyszłego sekretarza Stalina. W 1928 r. z sekretariatu Kosiora przejdzie na stanowisko pomocnika Towstuchy; po śmierci Towstuchy w 1935 r. zajmie jego miejsce - zostanie sekretarzem Stalina i kierownikiem sektora specjalnego. Przez 18 lat będzie wiernym ordynansem Stalina i drżeć przed nim będą ministrowie i członkowie Biura Politycznego. Co prawda, przydarzy mu się nieostrożny krok - ożeni się z rodzoną siostrą żony Siedowa (syn Trockiego). Gdy jednak w 1937 r. na rozkaz podejrzliwego Stalina jego żona zostanie aresztowana, nawet powieka mu nie drgnie - i do 1953 r. nie odstąpi na krok swego szefa. Dopiero na kilka miesięcy przed śmiercią Stalina zostanie usunięty i będzie, z niepokojem czekać na rozstrzelanie. Do tego jednak nie dojdzie.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 51-52


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005