Borys Bażanow o czekistach Petersie [Peterss] i Łacisie

W czasie mego późniejszego pobytu na Ukrainie poznałem wiele przykładów krwawego terroru wprowadzonego przez czekistów. Do Moskwy przyjechałem pełen wrogich uczuć wobec tej instytucji. Praktycznie jednak nie miałem okazji się z nią zetknąć, póki nie zacząłem pracować w Biurze Organizacyjnym i w Biurze Politycznym. Tu poznałem najpierw członków CKK - Łacisa i Petersa, którzy jednocześnie pełnili obowiązki członków kolegium GPU. Byli to ci sławni Łacis i Peters, których sumienia obciążały masowe egzekucje na Ukrainie i wszędzie tam, gdzie toczyła się wojna domowa; liczby ich ofiar oceniano na setki tysięcy. Sądziłem, że spotkam tępych, ponurych morderców, fanatyków. Ku memu wielkiemu zdziwieniu obaj ci Łotysze okazali się absolutnie przeciętnymi draniami - płaszczącymi się, przypochlebni, na wyprzódki starający się we wszystkim uprzedzać życzenia swych partyjnych mocodawców. Obawiałem się, że przy spotkaniu z tymi oprawcami nie będę w stanie znieść ich fanatyzmu. Ale to wcale nie byli fanatycy. Byli to urzędnicy do spraw rozstrzeliwania, bardzo zajęci robieniem kariery i dbaniem o stan swego majątku, czujni na każde skinienie z sekretariatu Stalina. Moja wrogość wobec instytucji przeobraziła się w uczucie wstrętu do jej szefów.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 124


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005