Borys Bażanow o Amajaku Nazaretianie

Amajak Nazaretian jest Ormianinem, człowiekiem bardzo kulturalnym, mądrym, łagodnym i powściągliwym. Swego czasu prowadził razem ze Stalinem działalność partyjną na Kaukazie. - Tylko trzech ludzi jest dziś na ty ze Stalinem: Woroszyłow, Ordżonikidze i Nazaretian. Wszyscy oni zwracają się do Stalina używając starego partyjnego pseudonimu Koba. Odnoszę wrażenie, że Stalina zaczyna już krępować fakt, iż jego sekretarz mówi mu ty. Zmierza już ku władzy autokratycznej nad całą Rosją i ten drobiazg jest dlań bardzo nieprzyjemny. Z końcem roku uwalnia się od Nazaretiana w sposób niezbyt elegancki, po czym, jak się wydaje, ich osobiste kontakty zostały zerwane. Nazaretian wyjedzie na Ural jako przewodniczący obwodowej komisji kontroli partyjnej, później wróci do Moskwy, gdzie będzie pracować w aparacie CKK. W komitywę ze Stalinem wchodzić już nie będzie. W 1937 r. z rozkazu Stalina zostanie rozstrzelany.[1] [...]

W połowie grudnia GPU próbuje delikatnie poinformować Biuro Polityczne, że w wielu organizacjach partyjnych większość opowiada się przeciw KC. Stwierdzam, że w ogromnej organizacji w samym KC większość głosuje przeciw KC. Pytam sekretarza Moskiewskiego Komitetu Partii, Zielenskiego, o wyniki głosowania w organizacjach moskiewskich. Otrzymuję, alarmujący wykaz: KC straciło większość w stołecznej, najważniejszej w całym kraju organizacji; za jej przykładem idą organizacje prowincjonalne.

Na posiedzeniu trójcy (zatwierdzenie porządku dziennego) przedstawiam raport Zielenskiego. Jest to dla niej nieoczekiwany cios.

Sprawie tej nadaje się oczywiście pierwszorzędne znaczenie. Zinowiew wygłasza długie przemówienie. Jest to wyraźna próba znalezienia i sformułowania generalnej strategii politycznej według schematów Lenina. Ale Zinowiew chce jeszcze czegoś - chce uzasadnić swoją pozycje, politycznego lidera; mówi o "filozofii epoki", o powszechnych aspiracjach (które znajduje w powszechnym pragnieniu równości itd.). Po nim głos zabiera Kawieniew. Zwraca uwagę, na to, iż procesy polityczne zachodzące w kraju mogą znajdować swój wyraz jedynie poprzez partię; wykazując niezły węch polityczny wyraża podejrzenie, że opozycja ma charakter prawicowy; przerzucając się na leninowsko-marksistowski żargon stwierdza, że opozycja ta jest: wyrazem siły odradzających się, wrogich komunizmowi klas - zamożnego chłopstwa, prywatnej inicjatywy i inteligencji; należy powrócić do leninownkiej koncepcji i więzi klasowej robotników i chłopów.

Dopóki dyskusja toczy się. na takich wyżynach, Stalin milczy i pyka swoją fajkę. Prawdę mówiąc, Kamieniew i Zinowiew nie są ciekawi jego zdania. Uważają, że w kwestiach strategii politycznej opinia Stalina nie ma w ogóle żadnego znaczenia. Ale Kamieniew jest człowiekiem bardzo uprzejmym i taktownym. Dlatego też pyta: A wy towarzyszu Stalin, co sądzicie na ten temat? - A na -jaki właściwie temat? - odpowiada pytaniem Stalin (W rzeczy samej, spraw poruszano wiele.) Kamieniew, starając się zniżyć do poziomu Stalina, mówi: Na temat sposobu zdobycia większości w partii. - wiecie towarzysze - powiada Stalin - ja uważam, że to, kto i jak będzie w partii głosował, jest zupełnie bez znaczenia, natomiast niezwykle ważne jest to, kto i jak będzie liczył głosy. Nawet Kamieniew, który powinien przecież; już znać Stalina, chrząknął skonsternowany.

Następnego dnia Stalin wzywa do swego gabinetu Nazaretiana i długo z nim konferuje. Nazaratian wychodzi z gabinetu z dość kwaśną miną. Jest jednak człowiekiem posłusznym. Tego samego dnia, decyzją Biura Organizacyjnego, zostaje mianowany kierownikiem działu partyjnego Prawdy i przystępuje do pracy.

Prawda otrzymuje raporty o zebraniach organizacji partyjnych i wynikach głosowań, przede wszystkim z terenu Moskwy. Zadanie Nazaretiana jest bardzo proste. Na jakimś zebraniu głosowano, powiedzmy, w sposób następujący: za KC - 300 osób, przeciw - 600; Nazaretian poprawia: za KC - 600, przeciw - 3OO. Taki też wynik podaje Prawda. I tak jest ze wszystkimi organizacjami. Przeczytawszy w Prawdzie sfałszowany wynik głosowania organizacja protestuje, dzwoni do redakcji, domaga się rozmowy z działem partyjnym. Nazaretian uprzejmie odpowiada, obiecuje natychmiast sprawdzić. Po sprawdzeniu okazuje się, że macie całkowitą rację, zaszła przykra pomyłka, poplątali w drukarni; wiecie, jak są przeciążeni; redakcja "Prawdy" gorąco was przeprasza; zostanie wydrukowane sprostowanie. Każda organizacja sądzi, że jest to przypadkowy błąd, który tylko jej dotyczy i nie domyśla się nawet, iż podobnie wygląda sprawa z większością pozostałych organizacji. Tymczasem stopniowo zaczyna się wyłaniać ogólny obraz - że KC wygrywa na całej linii. Prowincja staje się bardziej ostrożna i zaczyna popierać Moskwę, czyli KC.

W Biurze Politycznym wybucha tymczasem burza, co prawda tylko burza w szklance wody. Chodzi o to, że Mechlis i Kanner potrzebując pomocników dobierają ich sobie bez ścisłego określenia funkcji (bądź człowieku mądry i określ funkcje samego Kannera). Kannerowi pomaga młody, miły Żyd o partyjnym pseudonimie Bombin. Jest bardzo sympatyczny i wszyscy nazywają go Bombik, świetnie śpiewa arię Lohengrina O łabędziu mój i skrzętnie ukrywa fakt jakichkolwiek powiązań z GPU (zwłaszcza przede mną, jako że moje złe stosunki z GPU są już wszystkim znane), Mechlis wziął sobie do pomocy dwóch ludzi: najpierw Machowera, który właśnie odszedł z racji wieku z KC Komsomołu, gdzie pracował jako kierownik administracyjny, i przeszedł do pracy partyjnej (w chwili samobójstwa Ordżonikidze będzie zajmował stanowisko jego osobistego i oddanego sekretarza), potem Jużaka, młodego Żyda o regularne i pięknej twarzy.

Nazaretian jest człowiekiem nadzwyczaj dokładnym. Nie tylko fałszuje wyniki głosowania w organizacjach partyjnych, lecz przesyła Stalinowi informacje o prawdziwym przebiegu głosowania oraz o manipulacjach Prawdy.

Wykaz Nazaretiana przekazuje Stalinowi Mechlis. Zupełnie nieoczekiwanie dla całego sekretariatu Stalina okazuje się, że Jużak jest ukrytym trockistą. Wykazy walają się na biurku Mechlisa. Jużak porywa je i zanosi Trockiemu. Na posiedzeniu Biura Politycznego Trocki urządza skandal. Jasne jest dla wszystkich, że Nazaretian pracuje na polecenie Stalina. Członkowie Biura udają, że podzielają oburzenie Trockiego, Stalin najgłośniej. Obiecuje niezwłocznie przeprowadzić dochodzenie. Dochodzenie trwa tydzień, ale gdy dobiega końca jest już po wszystkim - cel został osiągnięty, maszyna zaczęła się kręcić w odwrotnym kierunku, większość przeszła na stronę KC, a opozycja poniosła klęskę.

Na posiedzeniu Biura Politycznego Stalin komunikuje, że dochodzenie wykazało osobistą winę Nazaretiana, który natychmiast został odwołany z działu partyjnego Prawdy i usunięty z sekretariatu Stanlina. Nazaretiana wysłano na prowincję. Pracuje jako przewodniczący regionalnej komisji kontroli na Uralu. Nigdy nie wybaczy Stalinowi, że ten nie próbował go bronić, a przeciwnie - całą winę zwalił na niego. Do Stalina już nie wróci. W 1937 r. Stalin każe go rozstrzelać. Nie wiem, jaki los spotkał Jużaka, ale nie mam nawet cienia wątpliwości, że nie przeżył lat trzydziestych - Stalin miał dobrą pamięć i nigdy niczego nie wybaczał.[2]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 33-34

[2] ibidem, s. 49-50


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005