Borys Bażanow o sowieckich koncesjach

Usunąwszy Trockiego ze stanowiska komisarza d/s wojskowych, plenum mianowało go przewodniczącym Głównego Komitetu d/s Koncesji Zagranicznych i przewodniczącym Wydziału d/s Jakości Rady Najwyższej Gospodarki Narodowej.

Nominacje te były zarówno prowokacyjne, jak i komiczne. Stojąc na czele Komitetu d/s Koncesji Trocki miał za zadanie omawiać z zachodnimi kapitalistami projekty proponowanych im koncesji przemysłowych na terenie ZSRR. Tymczasem Biuro Polityczne od dawna wiedziało (i zdecydowanie takiemu etanowi rzeczy sprzyjało), że koncesje te to nic innego jak tylko ordynarne szachrajskie pułapki. Zachodnim kapitalistom proponowano koncesje na pozornie wygodnych i niezwykle nęcących warunkach. Zawartych umów ściśle przestrzegano dopóty, dopóki kontrahent nie przywiózł do Rosji maszyn, nie zaczął ich instalować i uruchamiać swojego przedsiębiorstwa. Zaraz potem stawiano go, za pomocą dowolnego tricku (władze miały ich w zanadrzu do woli), w sytuacji, w której nie mógł wywiązać się z umowy i umowę rozwiązywano, a przywieziony sprzęt i zorganizowane przedsiębiorstwo przechodziło na własność radzieckiego państwa (dalej opowiem szczegółowo o jednej z takich sztuczek z towarzystwem Lena-Goldfields; historia ta miała swoje nieoczekiwane i zabawne następstwa). Po to też zresztą wymyślono cały ten interes z koncesjami, Trocki słabo nadawał się do prowadzenia takich szachrajskich machinacji - zapewne właśnie dlatego tam go przeniesiono.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 79-80


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005