Borys Bażanow o Lwie Borysowiczu Kamieniewie

Na swoje nieszczęście Lew Borysowicz Kamieniew idzie na pasku Zinowiewa, który wciąga go we wszystkie swe polityczne kombinacje. Sam nie jest żądny władzy - to człowiek dobroduszny, o nieco "burżuazyjnej" naturze. Jest co prawda starym bolszewikiem, ale nie tchórzem; godził się na ryzyko rewolucyjnej działalności w podziemiu, nieraz bywał aresztowany; podczas wojny był na zesłaniu; uwolniła go dopiero rewolucja. Teraz trafia w orbitę Zinowiewa i popiera go we wszystkim. Występuje zwłaszcza przeciw leninowskiemu planowi przechwycenia władzy. Później proponuje utworzenie wraz z innymi partiami rządu koalicyjnego i podaje się do dymisji. Wkrótce jednak razem z Zinowiewem znów wypływa na powierzchnię, staje na czele Rady Moskiewskiej, a następnie zostaje zastępcą Lenina do spraw gospodarczych, niezwykle dla niego pożytecznym. W czasie choroby Lenina faktycznie kieruje całym życiem gospodarczym kraju. Zinowiew wciąga go do "trójcy". Przez trzy lata Kamieniew zastępuje Lenina praktycznie we wszystkim - przewodniczy w Biurze Politycznym, przewodniczy w Radzie Ministrów i w Radzie Pracy i Obrony.

Jest człowiekiem mądrym, wykształconym, obdarzonym talentami pracownika państwowego (dziś powiedziano by "technokraty"). Gdyby nie komunizm, mógłby być dobrym socjalistycznym ministrem w "kapitalistycznym" państwie.

Jest żonaty z siostrą Trockiego, Olgą Dawidowną. Jego syn Lutik jest jeszcze bardzo młody, ale już bez skrupułów kroczy drogą, którą w partii określa się mianem burżuazyjnego rozkładu. Pijaństwa, wykorzystywanie swej pozycji, młode aktoreczki. W partii są jeszcze ludzie dochowujący wiary idei; są zgorszeni. Powstała nawet sztuka pt. Syn komisarza ludowego, w której odmalowano Lutika Kamieniewa. Sztuka idzie w jednym z moskiewskich teatrów; na podstawie różnych szczegółów nietrudno domyślić się, o kim mowa. Wydział Propagandy dzwoni do Kannera po dyrektywy; Kanner pyta Stalina, co robić ze sztuką; Stalin odpowiada: Niech idzie. Na spotkaniu trójcy Kamieniew stawia kwestię zdjęcia sztuki - jest to jawne dyskredytowanie członka Biura Politycznego. Zinowiew powiada, że lepiej nie zwracać na sztukę uwagi; zakazując jej wystawiania Kamieniew przyzna się, to o nim mowa. Zinowiew przypomina historię z powieścią pt. Panowie oszukańcy, która nie została zakazana (przed wojną, w czasie władzy carskiej, rewolucyjny pisarz Amfiteatrow opublikował dość wredny paszkwil na carską rodziną Romanowów; i choć było tam wiele szczegółów wskazujących o kogo chodzi, car uznał, że byłoby poniżej jego godności, gdyby wydając zakaz rozpowszechniania książki przyznał, iż mowa jest w niej o jego rodzinie; książka ukazała się bez przeszkód).

- Dzięki ci, Henryku - odpowiada Kamieniew (to z Szekspira);
- I wiadomo, czym się to skończyło (to już Kamieniew). Koniec końców zdecydowano nie wydawać zakazu wystawiania sztuki, lecz wywrzeć nacisk, by zdjęto ją z afisza.

W dziedzinie intryg, sprytu i cwaniactwa Kamieniew nie jest mocny. Oficjalnie siedzi na Moskwie - stolica jest jego własnym folwarkiem, podobnie jak Leningrad dla Zinowiewa. Zinowiew jednak zorganizował w Leningradzie swój klan i swą drugą stolicę trzyma mocno w garści. Kamieniew tego nie potrafi, nie ma swojego klanu i siedzi na Moskwie tylko na zasadzie bezwładności. Wkrótce okaże się, że utraci Moskwę, podobnie jak wszystko inne.

Olga Dawidowna kieruje Towarzystwem Łączności Kulturalnej z Zagranicą. Tu przydziela się subsydia wyjeżdżającym za granicę celem dożywienia się radzieckim pisarzom (godnym zaufania, takim jak MajakowskiErenburg) oraz zagranicznym pisarzom i innym co bardziej rewolucyjnym "działaczom kultury", którzy przyjeżdżają do ZSRR, aby sobie podjeść i pozachwycać się potiomkinowskimi wsiami. Instytucja ta sprawia wrażenie ogromnej inscenizacji teatralnej. Olga Dawidowna radzi sobie z nią znakomicie.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 106-107


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005