Borys Bażanow o Michaile Kalininie

Michał Iwanowicz Kalinin, którego Lenin wprowadził do Biura Politycznego częściowo dla podtrzymania swej większości, ale i po to, żeby mieć wciąż pod ręką kogoś, kto zna wieś i psychologię chłopów. Pod tym względem Kalinin był dla niego niewątpliwie przydatny. Gdy jednak, zwłaszcza w pierwszym okresie, próbował brać udział w dyskusjach wymagających wiedzy i kultury, mówił takie głupstwa, że członkowie Biura Politycznego chcąc nie chcąc musieli się z niego podśmiewać. I cóż? Po dwóch, trzech latach Michał Iwanowicz wyraźnie zmądrzał, zrozumiał wiele rzeczy, a nie pozbawiony z natury zdrowego rozsądku, często występował bardzo sensownie i przestał być pośmiewiskiem. [...][1]

Cóż, o Kalininie nie znam zbyt wiele do powiedzenia. Postać bezbarwna, dekoracyjny wszechrosyjski starosta, wprowadzony został przez Lenina do Biura Politycznego zupełnie niepotrzebnie. Tolerowano go, ale nikt się z nim nie liczył. Na oficjalnych ceremoniach spełniał swe ckliwo-chłopskie funkcje. Nigdy nie pretendował do jakiejkolwiek samodzielności i zawsze pokornie kroczył za tym, kto był u władzy. Na wszelki wypadek, aby mieć przeciwko niemu kompromitujące materiały, GPU podsunęło mu, z aprobatą towarzysza Kannera, młodziutkie tancerki z Teatru Wielkiego. Michałwanycz z braku doświadczenia zadowalał się trzecim, gatunkiem. Materiały te prokurowano wyłącznie z nadmiaru służbowej gorliwości, jako że w rzeczywistości nie było takiej potrzeby - Michałwanycz nigdy nie pozwoliłby sobie na jakiekolwiek wystąpienie przeciwko sprawującym władzę. Nawet później, gdy Stalin przeprowadzał gigantyczne wyniszczanie wsi, Michałwanycz, który znał wieś doskonale, czynił wrażenie, że nic szczególnego się nie dzieje; co więcej, w niczym nie odstąpił od swego dobrodusznego starczego gderania, do którego Biuro Polityczne dawno już się przyzwyczaiło, jak do czegoś bez znaczenia. Krótko mówiąc, Michał Iwanowicz był człowiekiem marnym i tchórzliwym, dlatego też pomyślnie przebrnął całe czasy stalinowskie, umarł we własnym łóżku i dostąpił tego zaszczytu, że miasto Królewiec zaczęło się nazywać Kaliningradem. W 1937 roku Stalin polecił aresztować jego żonę. Michał Iwanowicz nawet okiem nie mrugnął - czasy były ciężkie.[2]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 98

[2] ibidem, s. 111-112


Borys Bażanow o...