Borys Bażanow o Łazarze Moisiejewiczu Kaganowiczu

Choć pracowałem od niedawna, to jednak dość szybko wypadło mi zetknąć się z kierownikiem Wydziału Organizacyjnego, Kaganowiczem.

Pod jego przewodnictwem odbyło się pewnego razu instruktażowe zebranie na temat radzieckiego budownictwa. Zasadzono mnie do protokołowania (ot, przypadkiem się nawinąłem), Kaganowicz wygłosił niezwykle rzeczowe, rozsądne przemówienie. Oczywiście nie notowałem dosłownie, sporządziłem tylko protokół z zebrania.

W kilka dni później redakcja pisma Radzieckie Budownictwo poprosiła Kaganowicza o napisanie artykułu wstępnego. Wykręcił się brakiem czasu. Była to nieprawda. Rzecz w tym, że Kaganowicz, człowiek niezwykle uzdolniony i bystry, był prawie półanalfabetą. Z zawodu szewc, bez żadnego wykształcenia, robił potworne błędy gramatyczne, a pisać w sposób składny po prostu nie potrafił. Ponieważ sekretarzowałem na zebraniu, redakcja zwróciła się do mnie. Odpowiedziałem, że spróbuję.

Przypomniawszy sobie, co mówił Kaganowicz, ująłem jego przemówienie w formę artykułu. Ponieważ było oczywiste, że wszystkie zawarte w nim myśli nie należały do mnie, lecz do Kaganowicza, poszedłem do niego i powiedziałem: Towarzyszu Kaganowicz, oto wasz artykuł o radzieckim budownictwie - napisałem to, co posiedzieliście na zebraniu. Kaganowicz przeczytał i był zachwycony: Rzeczywiście, jest tu wszystko, o czym mówiłem, ale jak to dobrze zastało sformułowane. Odpowiedziałem, że sposób ujęcia tematu to sprawa drugorzędna; przemyślenia są jego i dlatego też on powinien podpisać artykuł i wysłać do redakcji. Niedoświadczony Kaganowicz krępował się: Przecież to wy napisaliście, nie ja. Nie bez trudu przekonałem go, że napisałem to za niego głównie po to, by oszczędzić mu czasu. Artykuł został wydrukowany. Trzeba było widzieć Kaganowicza, jaki był dumny - był to jego pierwszy artykuł. Wszystkim go pokazywał.[1] [...]

Łazar Kaganowicz to postać niezwykła z tego powodu, że jako i jeden z dwóch czy trzech żydów utrzymywał się u władzy przez cały okres stalinizmu. Przy stalinowskim antysemityzmie było to możliwe tylko dlatego, że Kaganowicz wyrzekł się całkowicie swych krewnych, przyjaciół i znajomych. Znany jest na przykład fakt następujący. Gdy stalinowscy czekiści przedłożyli Stalinowi sprawę brata Kaganowicza, Michaiła Moisiejewicza, ministra przemysłu lotniczego, i gdy Stalin zapytał Łazara Kaganowicza, co o tym sądzi, ten, doskonale wiedząc, że szykuje się zwykłe, pozbawione najmniejszych podstaw prawnych, morderstwo, odrzekł, iż jest to sprawa "organów ścigania" i jego to nie dotyczy. Michaił Moisiejwicz zastrzelił się przed aresztowaniem.

Łazar Kaganowicz, oddawszy się bez reszty rewolucji, od 1917 r. jeździł z miejsca na miejsce, wykonując różne rewolucyjne zadania. W Niżnim Nowogrodzie zetknął się z Mołotowem, który wywindował go na stanowisko przewodniczącego gubernialnego komitetu wykonawczego; spotkanie to zadecydowało o całej jego karierze. Jeszcze co prawda błąkał się przez pewien czas to tu, to tam - w Woroneżu, w Azji Środkowej, wreszcie trafił do Wszechrosyjskiej Centrali Związków Zawodowych. Stąd w 1922 r. Mołotow zabiera go na stanowisko kierownika- Wydziału Organizacyjnego KC; tu rozpoczyna się jego szybka wspinaczka do góry. [...]

Trzymając się początkowo Mołotowa, zaczął wraz z nim, stopniowo, wyrastać na jednego z czołowych stalinowców. Stalin przerzuca go z jednego ważnego stanowiska w aparacie partyjnym na drugie. Pełni funkcje sekretarza KC Ukrainy, sekretarza KC WKP(b), członka Biura Politycznego, pierwszego sekretarza Komitetu Moskiewskiego, później ponownie sekretarza KC, wreszcie, gdy potrzeba, komisarza ludowego d/s komunikacji - realizuje wszystkie stalinowskie polecenia. Jeśli początkowo miał być może sumienie i inne ludzkie cechy, to z czasem, w miarę przystosowywania się do wymogów stalinizmu, wyzbył się ich zupełnie; tak jak Mołotow, stał się stuprocentowym stalinowcem. Później pogodził się już ze wszystkim, nie poruszały go nawet miliony ofiar. I co charakterystyczne, gdy po śmierci Stalina Chruszczow, który za życia Stalina również umiał się do wszystkiego przystosować, nagle otrząsnął się i wystąpił z  oskarżeniem stalinizmu, Mołotow, Kaganowicz i Malenkow nie chcieli już żadnego innego systemu, tylko właśnie stalinowskiego (żeby śruba dokręcona była twardo do końca), zakładając, poniekąd słusznie, że jedynie takiemu systemowi nie grozi żadne niebezpieczeństwo i można w nim spać spokojnie. Nie można natomiast przewidzieć, czym może zakończyć się chruczowowska liberalizacja dla ich bezpiecznych kierowniczych stanowisk i dla całego systemu.[2]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 10

[2] ibidem, s. 15-16


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005