Borys Bażanow o utworzeniu Instytutu Lenina

Lenin umiera. Walka o sukcesję toczy się między trójcą a Trockim. Trójca prowadzi w partii energiczną akcję propagandową, kreując się na najlepszych, wiernych uczniów Lenina. Z samego zaś Lenina oficjalna propaganda zaczyna tworzyć świętość. To genialny przywódca, któremu partia zawdzięcza wszystko, a to, co napisał, to Ewangelia - objawiona prawda. I rzeczywiście, czegóż to Lenin nie pisywał. Cytatami z jego tekstów można poprzeć wszystko, co się chce. Dla Stalina szczególną wartość ma jednak tylko część tego, co Lenin napisał. Zarówno w okresie przedrewolucyjnych rozgrywek emigracyjnych, jak i w czasach rewolucji i wojny domowej Lenin często w ostry sposób wypowiadał się o różnych znanych rewolucjonistach, i to oczywiście nie tyle w artykułach prasowych, ile w prywatnych listach i notatkach, a po rewolucji, w trakcie sprawowania władzy - w różnorakich pisemnych rezolucjach i notatkach służbowych. Nadchodzą czasy, w których będzie można wydobyć ze starych teczek surowe opinie Lenina o jakimś działaczu partyjnym i po ich opublikowaniu zadać śmiertelny cios jego karierze: Widzicie oto, co sądził o nim towarzysz Lenin.

A wydobyć można wiele. Można przecież wykorzystać nie tylko to, co pisał sam Lenin, lecz także to, co w polemicznym ferworze pisali o nim jego przeciwnicy. Wystarczy wspomnieć przedrewolucyjną polemikę Lenina z Trockim, kiedy to Lenin oskarżał Trockiego o wszystkie grzechy główne, zaś z kolei Trocki pisał o Leninie z oburzeniem, zarzucając mu, iż jest zawodowym eksploatatorem zacofania mas i nieuczciwym intrygantem. Czegóż to nią ma w pryawtnych notatkach Lenina o członkach najwyższych władz i o jego bliskich współpracownikach. Gdyby to wszystko zebrać - jakaż to by była broń w rękach Stalina!

Trójca zastanawia się, jak tego dokonać; rzecz dzieje się oczywiście, w mojej obecności. Widzę jednak wyraźnie, że Zinowiew i Kamieniew krótkowzrocznie myślą przy tym jedynie o walce z Trockim i jego zwolennikami, podczas, gdy Stalina interesuje znacznie szersze wykorzystanie leninowskiego dynamitu. Postanowiono okrężną drogą przekonać Riazanowa, by na posiedzeniu Biura Politycznego przedstawił stosowną propozycję. Riazanow, stary działacz partyjny, uchodzi w partii za wybitnego teoretyka marksizmu; kieruje Instytutem Marksa i Engelsa i z pasją studiuje rozmaite listy i rękopisy Marksa. Ze szczerą radością występuje na posiedzeniu Biura Politycznego z propozycją przekształcenia Instytutu Marksa i Engelsa w Instytut Marksa, Engelsa i Lenina. Biuro Polityczne w zasadzie wyraża zgodę, uznaje jednak za konieczne stworzenie najpierw oddzielnego Instytutu Lenina, który przez kilka lat zająłby się wyłącznie twórczością Lenina i zbieraniem materiałów o nim, by dopiero potem połączyć oba instytuty. I tak 26 listopada 1923 r. Biuro Polityczne postanawia, że należy natychmiast przystąpić do realizacji tego zadania i że Instytut Lenina powinien być jedynym miejscem archiwizowania wszystkich rękopisów Lenina; pod rygorem dyscypliny partyjnej i kar partyjnych zobowiązuje wszystkich członków partii przechowujących w swych osobistych czy urzędowych archiwach jakiekolwiek notatki, listy, rezolucje czy inne materiały napisane ręką Lenina do przekazania ich Instytutowi.

Decyzja Biura Politycznego stanowi, doskonały kamuflaż - podjęto ją na wniosek Riazanowa; członkowie KC po otrzymaniu protokołu z posiedzenia Biura będą sądzić, że idzie o dobro badań nad twórczością Lenina.

Pomocnikiem dyrektora Instytutu Lenina zostaje Towstucha. Od dawna już zajmuje się badaniem zawartości archiwów Biura Politycznego, wyciąga stamtąd notatki Lenina i segreguje je. Teraz będzie miał całą lawinę materiałów, które będzie porządkował uwzględniając potrzeby Stalina; notatki niewygodne dla Stalina znikną na zawsze, niewygodne dla innych zostaną starannie zebrane i dokładnie posegregowane według nazwisk. Jeżeli zajdzie potrzeba, można będzie w każdej chwili dostarczyć Stalinowi odpowiednią notatkę krytyczną Lenina o którymkolwiek z wybitnych działaczy partyjnych.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 53-54


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005