Borys Bażanow o Feliksie Edmundowiczu Dzierżyńskim

Stary polski rewolucjonista stał na czele Czeki od chwili jej utworzenia i formalnie kierował nią aż do śmierci, aczkolwiek brał niewielki udział w jej pracach, ponieważ po śmierci Lenina został przewodniczącym Rady Najwyższej Gospodarki Narodowej (na miejsce Rykowa, który został prezesem Rady Ministrów). Kiedy ujrzałem go po raz pierwszy na posiedzeniu Biura Politycznego, wprowadził mnie w błąd swym wyglądem i sposobem mówienia. Miał powierzchowność Donkiszota, sposób mówienia człowieka zdecydowanego i ideowego. Zdumiała mnie jego wojskowa bluza z łatami na łokciach. Było rzeczą oczywistą, że człowiek ten nie wykorzystuje swego stanowiska i pozycji dla jakichś korzyści osobistych. Początkowo szokował mnie zapał, jaki przejawiał w trakcie wystąpień, odnosiło się wrażenie, że bardzo bierze sobie do serca problemy życia partii i państwa. Zapał ten kontrastował z cynicznym chłodem innych członków Biura Politycznego.[1] [...]

Prędko spostrzegłem, że Dzierżyński zawsze był po stronie tych, którzy mieli władzę, a jeśli z zapałem przy czymś obstawał, to tylko przy tym, co popierała większość. Jego zapalczywość jednak członkowie Biura Politycznego traktowali jako coś udawanego, a przy tym nieprzyzwoitego. Podczas jego pełnych żaru wystąpień członkowie Biura rozglądali się dokoła, przeglądali papiery, panowała atmosfera zażenowania. Pewnego razu Kamieniew, który przewodniczył obradom, sucho powiedział: Feliksie nie jesteś na mityngu, lecz na posiedzeniu Biura Politycznego. I o dziwo! Feliks nawet nie próbuje usprawiedliwiać swej żarliwości (np. coś w rodzaju: Bardzo biorę sobie do serca sprawy partii i rewolucji), ale w jednej sekundzie przechodzi od pełnego emocji patosu do tonu prostego, prozaicznego i spokojnego. Gdy na zebraniu trójcy wspomniano o Dzierżyńskim, Zinowiew powiedział: Ma oczywiście anginę pectoris, ale zanadto nadużywa jej dla efektu. Należy dodać, że gdy Stalin dokonał swego przewrotu, Dzierżyński zaczął bronić stalinowskich pozycji z takim samym zapałem, z jakim popierał Zinowiewa i Kamieniewa (gdy byli jeszcze u władzy).

Podsumowując moje obserwacje [...]: Dzierżyński nigdy ani na jotę nie wychyli się poza linię większości (a można by przecież od czasu do czasu mieć swoje zdanie), bo tak wygodniej; czy nie ma racji Zinowiew mówiąc, że gdy Dzierżyński tak gorąco, tracąc oddech, broni ortodoksyjnej linii, to wykorzystuje zewnętrzne efekty swej anginy pectoris?[2]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 124-125

[2] ibidem, s. 125


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005