Borys Bażanow o delegacji bezpartyjnych

Na XII zjeździe, miało miejsce zabawne zdarzenie. Aby zademonstrować przed krajem, że ludzie pracy jakoby z  wdzięcznością przyjmują mądre przywództwo partii, zainscenizowano po raz pierwszy wystąpienie delegacji bezpartyjnych (w następnych latach stało się to już zwyczajowym widowiskiem). Na początek wypuszczono delegację robotników moskiewskiej fabryki włókienniczej, znanej Triechgorki (Triechgorna Manufaktura Włókiennicza). Wyrychtowano jak należy krzepką babę z obrotnym językiem, która ze zjazdowej trybuny klepała tekst o mądrym przywództwie wielkiej partii bolszewików, o tym, że my, robotnicy bezpartyjni, w pełni aprobujemy i popieramy naszych starszych, przewodzących nam towarzyszy partyjnych itd. Wypuszczono ją na trybuną zjazdu jednak nie tylko po to. Głównie chodziło o podkreślenie wobec całego kraju, że kierują nim nowi przywódcy. Dotąd obowiązywało bowiem hasło: Niech żyją nasi przywódcy Lenin i Trocki. Teraz należało pokazać, że masy popierają nowych przywódców. I choć sprytną na babę przygotowywano i uczono, choć wydawało się, że dobrze wszystko pojęła, doszło do kompromitacji. A na zakończenie powiem - niech żyją nasi przywódcy, towarzysz (nieco niepewnie) Zinowiew i ... (po chwili namysłu, zwracając się w stronę prezydium) proszę wybaczyć, zdaje się, towarzysz Kaminow. Zjazd zaśmiewał się do łez, a szczególnie Stalin. W prezydium Kamieniew kwaśno się uśmiechał. Nawiasem mówiąc nikomu z organizatorów nie przyszło do głowy włączyć Stalina do grona "przywódców". Byłoby to śmieszne.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 82


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005