Borys Bażanow o Mikołaju Iwanowiczu Bucharinie

Mikołaj Iwanowicz Bucharin to jeden z najzdolniejszych członków Biura Politycznego. Twarz rumiana, żywy dowcipny - budzi w partii powszechną sympatię. Nawet Lenin w swym testamencie nazywa go ulubieńcem partii. Jest starym bolszewikiem, za granicą miał kontakty z Leninem, ale udało mu się niezbyt mocno ugrzęznąć w intrygach i miałkich, zakulisowych walkach. Jest przede wszystkim człowiekiem pióra, dziennikarzem, publicystą. Jako naczelny redaktor Prawdy - centralnego organu partii - uczynił z niej gazetę w wszystkim wierną linii partyjnego kierownictwa. Członkiem KC jest od dawna, lecz zastępcą członka Biura Politycznego został dopiero po X zjeździe w 1921 r. Wówczas wybrano go trzecim zastępcą członka Biura Politycznego. W rok po zjeździe został już pierwszym zastępcą, a ponieważ od tamtej pory Lenin praktycznie nie działał w Biurze Politycznym, Bucharin brał udział w obradach jako pełnoprawny członek. Po śmierci Lenina w 1924 r. zostaje członkiem Biura Politycznego.

W partii rozpowszechniona jest niesłuszna opinia o Bucharinie jako o scholastyku i dogmatyku. W rzeczywistości nie jest ani dogmatykiem, ani nawet w ogóle teoretykiem. W pierwszych dwóch latach komunizmu, wierząc (tak jak i inni przywódcy), że powstaje nowe, komunistyczne społeczeństwo, napisał w dobrym popularyzatorskim stylu prace, w której wyłożył wszystkie marksistowskie święte brednie pt. Ekonomika okresu przejściowego. Później wraz z Prieobrażenskim napisał niezwykle popularny Elementarz komunizmu , z którego uczyła się, komunizmu cała partia, a w szczególności młodzież partyjna. W istocie nie było w tych książkach nic innego, niż mówili i inni przywódcy, z Leninem włącznie. Ale gdy zaczął się zbliżać krach komunizmu i Lenin musiał dokonać zwrotu w stronę NEP-u, pozostali przywódcy wyszli z całej tej historii i tą przewagą nad Bucharinem, że oni takich prac nie pisali, a Bucharina i jego niedowarzone społeczeństwo komunistyczne trzeba było zdezawuować, jego dwie książki po cichu skupować i niszczyć. Bucharinowi przyklejono etykietką zwariowanego teoretyka i dogmatyka. Po prostu mu się nie udało. Jego zawodem było pisanie. Pisał to, co inni mówili i myśleli. Ale to, co robiono, zmieniono, zaś tego co napisane i toporem nie wytniesz. [...]

Przy tym wszystkim Bucharin jest człowiekiem mądrym i utalentowanym. Podczas posiedzeń Biura Politycznego nie wygłasza żadnych marksistowskich głupot; wręcz przeciwnie, mówi rzeczowo i z sensem, potrafi też żartować i fantazjować. Udaje mu się ukrywać siłę swych dążeń do władzy. W tym względzie jest uczniem Lenina - leninowska szkoła nie przeszła bez śladu. Lecz w obecnym okresie, gdy o wszystkim decyduje posiadanie kontroli nad aparatem partyjnym, nie ma żadnych szans. Może tylko grać drugie skrzypce i uczestniczyć w intrygach partyjnej góry. W każdym razie, gdy po raz pierwszy musi wybierać (między Zinowiewem i Stalinem), podejmuje właściwą decyzję. Udaje mu się przebrnąć przez tę niebezpieczna próbę z sukcesem i znaleźć się w obozie zwycięzcy.

Instytucie Czerwonej Profesury, tego magazynu młodych karierowiczów partyjnych, myślących tylko o tym, na jakiego by konia postawić, większość skłania się ku Bucharinowi. Imponuje on swymi talentami. Trocki jest także utalentowany, ale wyraźnie jest pod wozem. Zinowiewa nie uważają za przywódcę, do Stalina nie mają ani szacunku, ani zaufania. Wokół Bucharina tworzy się grupa młodych, stosunkowo wykształconych i częstokroć zdolnych członków partii. Przez kilka lat, dopóki Bucharin krąży na szczytach partyjnych, spośród nich właśnie będą rekrutować się kadry, którym niezbędna jest pewna ogłada; stąd wywodzić się będą kierownicy Wydziału Propagandy i Wydziału Prasy KC, redaktorzy Prawdy, ludzie zawiadujący radziecką historią filozofii itd. Są wśród nich bracia Slepkowowie, Sten, Astrow, Marecki, Stecki, Kariew, Łominadze, Pospiełow, Mitin i inni. Opozycja nazywa ich ironicznie i zwięźle - Steccy-Mareccy. Przez kilka lat będą oni nadawać ton prasie, lecz wraz z upadkiem Bucharina dokonana zostanie wśród nich bezpardonowa czystka; w 1932 r. większość zostanie usunięta z partii, a w latach 1937-1938 - rozstrzelana.

Bucharina, który w decydującej walce lat 1925-1926 nie stanął po stronie Zinowiewa, nagrodzono w ten sposób, że zajął jego miejsce na czele Kominternu. Dla Stalina nominacja ta była wyłącznie czasową. Nie było dla niego rzeczą przyjemną, że na czele Kominternu stoi rosyjski członek Biura Politycznego; formalnie rzecz biorąc, Komintern jest niby najwyższą instancją światowego komunizmu i stoi ponad Stalinem. Bucharin szybko zostanie wymieniony na posłusznego Mołotowa, którego miejsce zajmie z kolei Bułgar Dymitrow.

Na korzyść Bucharina trzeba powiedzieć, że nie zaakceptował on stalinowskiej rzeźni - marszu po trupach do komunizmu, zwłaszcza pogromu chłopstwa. Mógłby - podobnie jak wszyscy pozostali mołotowowie i kaganowicze - tańczyć tak, jak mu gra nowy pan. Tym bardziej, że w rzeczywistości nie odczuwa żadnej sympatii do zinowiewowsko-trockistowskiej opozycji, nie dostrzega wielkiej różnicy miedzy ich polityką a polityką Stalina.

Gdy Stalin ostatecznie wkracza na drogę; likwidacji NEP-u i pogromu wsi, Bucharin energicznie występuje przeciw niemu. Stalin odsuwa go od władzy i Bucharin przechodzi do opozycji. I choć stalinowscy pomagierzy skwapliwie przyklejają go do trockizmu, amalgamat ten jest całkowicie wydumany, jako że w gruncie rzeczy Bucharin jest równie obcy grupie trockistowsko-zinowiewowskiej, jak i Stalinowi. Przez wiele lat Stalin prześladuje go, choć w sposób dość umiarkowany; z KC zostaje usunięty dopiero w 1937 r. Przychodzi jednak i jego kolej. Po zwykłej poniżającej stalinowskiej komedii sądowej w marcu 1938 r. Bucharin ląduje w lochach Łubianki.[1]



[1] B. Bażanow, Byłem sekretarzem Stalina, Warszawa 1985, s. 108-110


Borys Bażanow o... www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005