Niecodzienny strajk w ZSRR

Przypadek, jaki zdarzył się w 1983 roku w fabryce samochodów im. Togliattiego nad Wołgą, ilustruje zagrożenie komputerowe. Główna taśma produkcyjna fabryki, sterowana przez komputer, nagle stanęła, a wraz z nią cała fabryka, zatrudniająca ponad sto tysięcy ludzi. Praca ruszyła ponownie dopiero po sześciu godzinach. Strajk tego typu jest w ZSSR nieznany: programista, niezadowolony z powolnego awansu i pensji, naumyślnie zrobił błąd, wskutek którego stanął komputer i cała fabryka. W ten sposób zwrócił uwagę na swoje żądania, po czym sam naprawił błąd i przyznał się do wszystkiego. Dziennikarz, szczegółowo opisujący przebieg tego niezwykłego strajku, podkreśla, że nikt nie jest w stanie kontrolować działań programisty: "Pełna kontrola prawidłowości programu jest albo niemożliwa, albo wymaga pracy równej niemal opracowaniu programu". W sowieckim systemie pojawił się nieznany dotychczas i groźny zawód, indywidualny i nie dający się kontrolować: "W całym procesie (programowania) - pisze z przerażeniem dziennikarz - musimy zdać się wyłącznie na specjalistę". Najstraszniejsze jest to, że wina programisty wyszła na jaw tylko dlatego, że sam się przyznał.[1]



[1] M. Heller, Maszyna i śrubki. Jak hartował się człowiek sowiecki, Paryż 1988, s. 54


Absurdy komunizmu i socjalizmu www.stalin.tv © Krzysztof Bar 2005