Przestępstwo gospodarcze

Siedział ze mną facet, którego całe przestępstwo sprowadzało się do normalnego pośrednictwa; nie przyczynił on nikomu żadnej szkody. Przyjeżdżał do kopalni węgla i proponował za rozsądną cenę sprzątnięcie hałdy żużlu z terenu kopalni. Dyrektor był uszczęśliwiony: za te hałdy dostał już niejedną naganę od naczalstwa. A poza tym zawadzają. Następnie mój facecik jechał do kołchozów i proponował przewodniczącym tani żużel do obór. Ci też byli szczęśliwi. Wówczas mój towarzysz niedoli brał kołchozowe ciężarówki, chłopów i jechał zabrać żużel z kopalni. Wszystko było w porządku, zainteresowane strony zachwycone, za jednym zamachem rozwiązano całą masę problemów gospodarczych, tylko mój przedsiębiorczy sąsiad dostał w efekcie sześć lat więzienia.[1]



[1] W. Bukowski, I powraca wiatr..., Warszawa 1990, s. 132-133


Absurdy komunizmu i socjalizmu www.stalin.tv © Krzysztof Bar 2005