Przesłuchanie

Rzecz działa się w 1947 roku. Człowiek ten, pułkownik wojsk pancernych został aresztowany na podstawie fałszywego donosu i oskarżony o zdradę państwa. Nie istniały żadne dowody jego winy, ale też nikt ich nie szukał. Jedyna rzecz jakiej chcieli od niego śledczy - to ptrzymać kolejne nazwiska, kolejne ofiary. Żądali od niego, by powiedział kto go zwerbował do obcego wywiadu i okrutnie go torturowali. On zaś gotów był podpisać każdą bzdurę przeciwko sobie, ale nie potrafił oczernić swoich niewinnych znajomych. Wreszcie, czując, że nie wytrzyma dalszych tortur i obawiając się, że półprzytomny może podpisać fałszywy donos na kogoś, zrobił rzecz nieoczekiwaną dla samego siebie.

Przesłuchania prowadzili trzej oficerowie śledczy KGB - starszy i dwóch pomocników. Gdy po raz kolejny zażądali od niego, by nazwał wrogów, którzy go zwerbowali, wskazał raptem na starszego śledczego: "Ty" - powiedział - "To ty, swołocz, mnie werbowałeś! Pamiętasz? Na manewrach pod Mińskiem, w trzydziestym trzecim, koło brzeziny!" "On bredzi, zwariował, odprowadzić go!" - krzyknął starszy. "Nie, nie, po co go odprowadzać?" - z zainteresowaniem odparli dwaj pozostali. - "To bardzo ciekawe, niech mówi dalej." Więcej nie spotkał już tego starszego śledczego - najpewniej został rozstrzelany. Jeden z pomocników został starszym, sprawę szybko zakończono i mój znajomy trafił do obozu z dwudziestką piątką na karku.[1]



[1] W. Bukowski, I powraca wiatr..., Warszawa 1990, s. 97


Absurdy komunizmu i socjalizmu www.stalin.tv © Krzysztof Bar 2005