Metody leczenia "psychicznie chorych" w ZSRR

Dla "leczenia wzburzonych", a mówiąc dokładnie karania, stosowano w zasadzie trzy środki. pierwszy - aminozyna. Pod jej działaniem człowiek zazwyczaj zapadał w śpiączkę, w jakieś takie otępienie, że przestawał pojmować, co się z nim dzieje. Drugi - sulfazyna albo siarka. ten środek powodował zazwyczaj silne bóle i dreszcze, temperatura podskakiwała do 40-41° C i utrzymywała się przez dwa - trzy dni. Trzeci - ukrutka. To uważane było za najcięższe.

Więźnia mocno owijano od nóg aż po pachy mokrym, skręconym prześcieradłem albo pasami z płótna żaglowego. Schnąc materiał kurczył się, powodując straszliwy ból i pieczenie całego ciała. Zazwyczaj powodowało to szybką utratę przytomności i do obowiązków siostry należało tego doglądać. Wówczas ukrutkę chwilowo rozluźniano, pozwalając delikwentowi odetchnąć i dojść do siebie, po czym ponownie go zawijano. To mogło powtarzać się kilkakrotnie. [...]

Na ostatnim piętrze pierwszego bloku, [...] znajdowały się "gumki" - cele obite miękkim materiałem, żeby furiat nie mógł rozbić sobie głowy o mur. Trzymali ich tam pojedynczo i bili podobno bezlitośnie. Stosunkowo niedawno zatłukli tam jakiegoś "psychicznego" na śmierć - złamali mu kręgosłup. Inny udusił się w ukrutce - nie zdążyli rozluźnić. Winnych oczywiście nie znaleziono, zabitych "spisali na straty" - "psychiczni" zawsze są winni.[1]



[1] W. Bukowski, I powraca wiatr..., Warszawa 1990, s. 146-147


Absurdy komunizmu i socjalizmu www.stalin.tv © Krzysztof Bar 2005